Re\Visioned: Tomb Raider

Seria Tomb Raider jest z nami dłużej, niż niektórzy nasi czytelnicy. W ubiegłym roku obchodziliśmy dwudzieste urodziny Lary Croft, co wydawcy postanowili uczcić dodatkowymi – oczywiście płatnymi – dodatkami do Rise of the Tomb Raider. Na szczęście dziesiąte urodziny archeolog obchodzono z nieco lepszym podejściem – Crystal Dynamics zaoferowało Tomb Raider: Anniversary, będące remakiem pierwszej odsłony serii, zaś należący do koncernu Time Warner serwis GameTap opublikował krótkometrażowy serial Re\Visioned: Tomb Raider. Miał to być pierwszy produkt z serii Revisioned, przedstawiający animowane serialiki powiązane z popularnymi markami, jednak serwis został zamknięty niedługo później, a jedynym zrealizowanym serialem pozostały przygody Lary Croft.

Całość składa się z dziesięciu odcinków trwających po około sześć minut. Ponieważ Keys to the Kingdom to opowieść trzyodcinkowa, a Angel Spit dwuodcinkowa, łącznie otrzymujemy siedem historyjek. Nie licząc tych wieloczęściowych, nie są one ze sobą powiązane i każda stanowi odrębną opowieść. Lara mierzy się więc z Ozyrysem wskrzeszonym za pomocą krzyża ankh, kultystami, kosmitami, mumią, rozwiązuje zagadkę starożytnej cywilizacji, daje łupnia najemnikom oraz pozwala poznać się jako niesforna jedenastolatka.

Re\Visioned: Tomb Raider

Ze względu na krótki czas trwania odcinków, przedstawione w serialu historyjki są, mówiąc bez ogródek, kiepskie. Nie zmienia to jednak faktu, że te jednoodcinkowe i tak są lepsze od wieloodcinkowych, będących po prostu niewyobrażalną głupotą – i to nawet jak na standardy serii, której bohaterka odnajduje Atlantydę czy źródło nieśmiertelności, bawi się Excaliburem i hasa po Walhalli albo Xibalbie. No bo jak inaczej nazwać scenę, w której pani archeolog rozmawia ze swojego rodzaju odpowiednikiem Super Best Friends z Miasteczka South Park, do którego – poza bóstwami Egiptu, Rzymu i hinduizmu – należy również chrześcijański Bóg? Chociaż opowieści liczące więcej odcinków teoretycznie powinny prezentować się lepiej pod względem scenariusza, to paradoksalnie najlepsze są jednoodcinkowe historyjki humorystyczne.

Seria stworzona została przez różnych artystów, spośród których Polakom z nazwiska prawdopodobnie najprędzej znany będzie Peter Chung, ale poza nim w projekt – jako reżyserzy, projektanci, rysownicy czy scenarzyści – zaangażowani byli również chociażby Jim Lee, Ivan Reis, Cully Hamner czy Gail Simone, odpowiedzialni m.in. za komiksowe przygody Deadpoola, Batmana, Supermana czy Zielonej Latarni, co stanowi solidną rekomendację. Gail Simone kilka lat później stała się zresztą jedną ze scenarzystek komiksowej serii Tomb Raider, publikowanej od 2013 roku przez wydawnictwo Dark Hose Comics. Ponieważ każda opowieść reżyserowana i projektowana była przez kogoś innego, stylistyka – w tym również wygląd Lary – bezustannie się zmienia. Trzyczęściowy Keys to the Kingdomto w zasadzie typowy Chung, którego styl od razu budzi skojarzenia z Æon Flux, ale poza tym otrzymujemy również m.in. odcinek wizualnie zbliżony do kreskówek z Cartoon Network, starej humorystycznej slapstickowej animacji czy swego rodzaju interaktywnego komiksu.

Re\Visioned: Tomb Raider

To, czy oprawa wizualna spodoba się widzowi, jest więc kwestią dyskusyjną i zależy od jego indywidualnych preferencji. Mnie przykładowo nie podobały się odcinki reżyserowane przez Chunga, bo nie przepadam za jego stylistyką, ale dla odmiany urzekł mnie odcinek Lara Croft: Legacy reżyserowany przez Ivana Reisa, przywodzący na myśl klasyczne kreskówki Scooby-Doo z lat 60., w którym dla lepszego efektu celowo pogorszono dźwięk, a na obraz naniesiono specjalne filtry mające imitować materiał filmowy sprzed kilkudziesięciu lat. Sporym minusem jest dla mnie to, że w zasadzie żadnemu z rysowników nie udało się stworzyć chociażby zadowalającego wyglądu Lary – chociaż jest ona różna stylistycznie, to jakościowo waha się, przynajmniej dla mnie, od „meh” do „olaboga, co to za babochłop?!”

Chociaż zmienia się wygląd Lary, jej głos pozostaje niezmienny i prawie we wszystkich odcinkach – nie licząc Pre-Teen Rider, w którym jest jedenasto-, dwunastoletnią dziewczynką – przemawia ona głosem Minnie Driver. Nie jest to najlepszy głos, jakim obdarzono słynną archeolog i nie może się nawet równać z Camillą Luddington czy Karoliną Gorczycą, ale biorąc pod uwagę jakość dialogów, które musiała wypowiadać (oraz raczej dość niski budżet), sprawdziła się całkiem nieźle. Udaje jej się dobrze oddać tę zadziorność, którą miała w głosie Lara, zanim stała się udręczoną młodą kobietą, którą wszystko wokół chce zabić. Pozostali bohaterowie to różnego rodzaju zapchajdziury, które brzmią równie kiepsko, co w amerykańskim dubbingu do anime. Reszta udźwiękowienia po prostu jest – muzyka i efekty dźwiękowe ani nie robią wrażenia, ani nie odrzucają.

Re\Visioned: Tomb Raider

Re\Visioned: Tomb Raider to ciekawy eksperyment i hołd złożony ikonie gier komputerowych z okazji jej dziesiątych urodzin. Chociaż fabuła większości odcinków jest idiotyczna do kwadratu, a realizacja – głównie ze względu na różne stylistyki – zapewne niektórych widzów odrzuci, dla fana serii może być to przyjemna ciekawostka. Całość trwa mniej niż godzinę, a ponieważ podzielona jest na niepowiązane ze sobą odcinki, od biedy można zapoznawać się z nią po kawałku. Fajnie, że powstał serial animowany na podstawie Tomb Raider, szkoda tylko, że koniec końców jest raczej przeciętny.

Nasza ocena
5/10

Podsumowanie

Plusy:
+ Minnie Driver
+ humor
+ stylistyka niektórych odcinków

Minusy:
– stylistyka pozostałych odcinków
– z reguły żenujące scenariusze, zwłaszcza opowieści kilkuodcinkowych

Dodaj komentarz

avatar