Wiedźmikołajaudio

Wielkimi krokami zbliżają się już święta Bożego Narodzenia. Jeśli jeszcze nie zauważyliście, rzut oka na półki w supermarketach przekona Was o tym z całą swoją kolorową, przesłodzoną mocą. W takim okresie wzrasta także zainteresowanie filmami i książkami związanymi z Gwiazdką, a obok tych typowych, ciepłych opowieści dla całej rodziny, które tak doskonale wszyscy znamy, znaleźć można także kilka mniej typowych dzieł. Weźmy takiego Wiedźmikołaja Terry’egoPratchetta. Satyrę stawiającą pytanie: co by było gdyby Mikołaja zastąpiła Śmierć?

W różnych częściach naszego świata mamy różnych Mikołajów. Tego historycznego, tego popkulturowego, Dziadka Mroza… Wymieniać można by długo. Także Świat Dysku ma swojego przedstawiciela tego zawodu – Wiedźmikołaja. Niestety tym razem coś jest z nim nie tak. Co dokładnie? Kiedy zbliża się płaskodyskowa wersja Bożego Narodzenia, zwana tutaj świętem Strzeżenia Wiedźm, rubaszny grubasek znika. Kto teraz będzie wkładał prezenty do skarpet wieszanych przez dzieci przy kominku? Zapewne rodzice, ale nie o to chodzi – to akurat było pytanie retoryczne. Nieretorycznym jest zaś, co się z Wiedźmikołajem stało? Na to pytanie stara się odpowiedzieć mała Susan, ale nie ona jedyna jest zaniepokojona tym, co się dzieje. Ludzie zapomnieli, czym właściwie są święta, ale pamięta o tym Śmierć. Nie powinna interweniować, jednak wkrótce to ona zastępuje Wiedźmikołaja na jego stanowisku!

Wiedźmikołaj to odtrutka na całą tę świąteczną gorączkę, która ogrania ludzi na krótko przed Gwiazdką. W świecie filmu mamy udanego Złego Mikołaja, w świecie fantastyki tę właśnie pozycję. Satyryczną, prześmiewczą, czasem wręcz ostrą – dla wielu zbyt ostrą, taki już jednak urok Pratchetta, który był przecież ateistą – ale na pewno wartą poznania. Dlaczego? Wśród przesłodzonych, przejaskrawionych wigilijnych opowiastek, naprawdę się wyróżnia. Nie zawsze na plus, ale w ostatecznym rozrachunku powieść, w której Śmierć zaczyna wypełniać skarpety dzieci prezentami, jest dziełem naprawdę dobrym.

Przede wszystkim całość autentycznie śmieszy. Sprawdza się jako niezobowiązująca komedia świąteczna osadzona w świecie, w którym to, co znamy, wywrócone zostało do góry nogami – a przynajmniej tak na oko o jakieś 120 stopni, bo jednak wszystko pozostaje rozpoznawalne. Sprawdza się również jako satyra na poruszane tematy. Odtrutka? Nie do końca, bo to wciąż klimatyczna opowieść świąteczna, momentami urocza i niemalże familijna. Niemalże.

Jak to wszystko jest napisane? Lekko, dość prosto, ale nie tak, by to przeszkadzało. A jak prezentuje się wersja audio? Bardzo przyjemnie. Maciej Kowalik dobrze czyta tekst, nie bawi się nim jakoś szczególnie, ale jego głos nie nuży, a to, co zrobił na tym polu śmiało można nazwać solidną, rzemieślniczą robotą lektorską. Bez fajerwerków, ale i bez zawodu. Jeśli więc szukacie lekkiej, zabawnej i niekoniecznie poprawnej politycznie lektury audio w okolicach Gwiazdki, Wiedźmikołaj nadaje się do tego znakomicie. Coś w sam raz do posłuchania w trakcie przedświątecznej krzątaniny w domu i kuchni. Lepsze to niż kolejna składanka świątecznych przebojów w wykonaniu tzw. gwiazd.

Dziękuję Bibliotece Akustycznej za udostępnienie audiobooka do recenzji

Szczegóły:

Tytuł: Wiedźmikołaj (audiobook)
Data wydania: wrzesień 2017
Autor: Terry Pratchett
Lektor: Maciej Kowalik
Czas trwania: 11 godz. 23 min
Wydana przez: Prószyński i Biblioteka Akustyczna
ISBN: 978-83-8097-268-1

NASZA OCENA
6/10

Podsumowanie

Plusy:
+ ciekawa odtrutka na świąteczną gorączkę
+ niezły humor…
+ …i wykonanie
Minusy:
– nie dla każdego
– za mało głębi

Dodaj komentarz

avatar