Gry, do których wracamy po latach i nadal świetnie się bawimy

Powrót do przeszłości

Biznes gamingowy podbił świat – to nie podlega dyskusji. W ciągu niespełna jednego wieku graczami jest już co najmniej kilka pokoleń. Upływający czas sprawia, że na wiele gier spoglądamy z sentymentem. Jednak strach zaczyna nam towarzyszyć, kiedy pragniemy uruchomić je obecnie. Będąc pożywnie odżywionym współczesną highendową grafiką, funkcjonalnymi menu czy rozwiązaniami dającymi ogromną frajdę kosztem poziomu trudności, niejednokrotnie taka wycieczka może skończyć się dla nas traumą. W najgorszym wypadku zmiażdżeniem dziecięcych wspomnień.

Istnieje jednak pewna elita, jaśniejący promień światła nadziei – gry, które mimo swojego wieku nadal potrafią świetnie bawić, broniąc się licznymi przymiotami. Gry, które z wielu powodów otrzymały miano kultowych. Warto je poznać. Dlatego niezależnie, czy jesteś millenialsem czy z pokolenia Z, wsiadaj ze mną do wirtualnego DeLoreana i powróć do przeszłości. Może to być dla Ciebie wycieczka łzawa i nostalgiczna lub odświeżająca i odkrywcza. Nie mów, że nie ostrzegałem.

Fallout 1 i Fallout 2

1. Fallout (1 i 2) | RPG

Jeden z przykładów gry, w której moje gusta stoją w kompletnej opozycji do większości. Fallout zaistniał w świadomości fanów głównie dzięki drugiej części. To ona dała nam ogrom możliwości decyzyjnych, jakich nie widziano wcześniej w innych RPG-ach. Nasze decyzje miały długofalowe skutki, a każdy, nawet najdziwniejszy wybór, dało się odczuć w rozgrywce. Gra była bogata w wątki fabularne, miała ciekawy system walki turowej, była zazwyczaj zabawna, czasami poważna. Jak na swoje czasy posiadała wyjątkowo ciekawą stylistykę graficzną prezentowaną w rzucie izometrycznym. Mimo powtarzalności niektórych elementów, idealnie wpasowała się w klimat postapokaliptycznego świata. Na mnie jednak większe wrażenie zrobiła część pierwsza. To z niej mam najwięcej przygód i wspomnień – dla przykładu pamiętam stworzenie postaci w oparciu jedynie o atrybut szczęścia. Nie spodziewałem się tak wybuchowego efektu. Mimo zupełnego braku umiejętności w posługiwaniu się bronią rakietową, trafienia krytyczne były godne orderu Michela Bay’a. Szczerze mówiąc, trudno mi określić, dlaczego to akurat jedynka zdobyła moje serce. Jednego mogę być pewien – oba te tytuły powinny być obowiązkowo zaliczone przez każdego, kto nazywa się fanem RPG oraz postapo.

Dlaczego warto wrócić? Cóż, nieważne, ile razy przeszedłeś tę grę. Zawsze zaskoczy Cię jakimś spotkaniem na pustkowiach, którego wcześniej nie zaliczyłeś.

Gothic 1 i Gothic 2

2. Gothic (1 i 2) | RPG

Ten tytuł jest pewnego rodzaju fenomenem w skali naszego kraju. Ponoć tak wielkie uwielbienie oraz popularność zyskał tylko na naszym rynku, nawet na rodzimym przechodząc bez większego echa. Osobiście znam co najmniej dwa pokolenia, które wychowały się w Kolonii Górniczej.

Utrzymana w konwencji klasycznego fantasy z orkami, smokami, kulami ognia, oferowała nam wyjątkowo niepowtarzalny klimat, szczególnie w pierwszej części – byliśmy bowiem skazańcem. Więźniem, który nie ratował świata, a ogromną dolinę otoczoną magiczną barierą, służącą jednocześnie za kolonię karną i zagłębie przemysłowe – Górniczą Dolinę. To, co było unikalne dla każdej części, to możliwość poznania fabuły, wybierając jedną z trzech ścieżek fabularnych już na samym początku. W pierwszej części wybierałeś między jedną z następujących frakcji – Stary Obóz, Nowy Obóz, Obóz na bagnie. Każda z nich ofiarowała nam odmienny klimat oraz fabułę (do pewnego momentu). W drugiej wybierałeś swoją profesję, z którą podobnie związana była wyjątkowa ścieżka przygody.

Trudno wskazać, co uczyniło tę grę tak lubianą i czemu uwielbiam do niej wracać. Gra ma średnią grafikę, a ta wcale nie zestarzała się dobrze, całkiem toporne sterowanie, liczne bugi, trochę exploitów… ale te cechy nigdy nie były odczuwalne negatywnie. Według mnie najistotniejszym elementem, dla którego wracam do tego tytułu, jest jego fabuła oraz projekt poszczególnych postaci niezależnych (jeżeli nigdy nie zaufałeś Wrzodowi i nie podróżowałeś z nim trochę bo bagnach, to nie wiesz, czym jest życie), wspierany przez całkiem solidną lokalizację. Bo kto z nas, kto miał przyjemność obcowania z tym tytułem, nie pamięta tego słodkiego „Jedna bestia mniej!”?

The Elder Scrolls III: Morrowind

3. TES III: Morrowind | RPG

Kolejny RPG na liście. Tytuł warto poznać, szczególnie, jeśli jest się fanem Skyrima. Dlaczego? Ponieważ to Morrowind wyznaczył ścieżki i trendy, które Skyrim udoskonalił. Ogromny świat, nieskończona ilość ścieżek do wyboru, potężne narzędzie do tworzenia klasy postaci, możliwość projektowania własnych czarów i eksperymentowania z ich efektami, bogata fabuła i ciekawy świat.

Wracając do tego tytułu, zupełnie ignoruję główną oś fabularną. Nie po to stworzono tę grę. Użyjcie jej jako symulatora podróży czy poszukiwacza przygód. Wykonajcie kilka zadań w pierwszym mieście, by zdobyć ekwipunek i zwyczajnie wyruszcie na szlak. Gwarantuję, że przeżyjecie niezapomniane przygody w bardzo oryginalnie zaaranżowanym kontynencie pełnym dzikich i niebezpiecznych bagien, pustyń czy lasów grzybowych. Właśnie tak poznaliśmy tę grę – wraz z kumplem nie umieliśmy w język angielski, a treści zadań było za dużo. Nie wiedząc, co począć, po prostu szliśmy przed siebie, eksplorując jaskinie, lochy i wyglądające zachęcająco tereny. Dzięki czemu w malutkiej wiosce rybackiej udało nam się znaleźć potężną kryjówkę przemytników czy półnagiego barbarzyńcę goniącego nas przez pół mapy.

Jeżeli nie grałeś, przetraw przestarzałą grafikę postaci (bowiem ta prezentująca potwory czy środowisko biomów wcale nie jest taka szkaradna) lub zainstaluj moda typu overhaul i pozwól sobie zabłądzić w Morrowind. Jeżeli zaliczyłeś fabułę, odkurz swój wędrowny płaszcz i przejdź się jeszcze niezbadanymi ścieżkami, a być może trafisz do miejsca, którego jeszcze nie miałeś okazji odwiedzić.

Heroes of Might and Magic III

4. Heroes of Might and Magic III | TBS

Są gry, do których wracamy z nostalgii, są takie, które warto poznać. Jednak ta strategia turowa jest czymś więcej. To tytuł legendarny. Okrutnie popularny i z żywą sceną esportową oraz moderską w Polsce, jeszcze w naszych czasach. Trzecia część herosów nie tylko wyznaczyła trendy w zakresie gier turowych, stanowiła idealny balans między prostotą zasad a ich umiejętnym ich wykorzystaniem (easy to learn, hard to master). Ogromnie rozbudowany świat, spora ilość różnorodnych frakcji do wyboru, setki strategii i taktyk, smoki, bohaterowie i magia oraz dwie płaszczyzny rozgrywki (strategiczne poruszanie bohaterami oraz taktyczne turowe potyczki). Czego pragnąć więcej? A no tak, zapomniałbym o muzyce. Do dzisiaj uchodzi za jedną z lepszych. Motyw stolicy każdej z frakcji jest unikalnym dziełem sztuki operowej, godnej do wysłuchania przez nawet wielkich wyjadaczy i fanów klasyki. No i dodajmy do tego tryb „gorących pośladków” pozwalający prowadzić rozgrywki multiplayer do białego rana za pośrednictwem jednego komputera. Teraz może to wydawać się dziwne, ale w zamierzchłych czasach była to potężna zaleta.

Ja gram Cytadelą i Lochami, a wy?

Half-Life 1 i Half-Life 2

5. Half-Life (1 i 2) | FPS

Gry FPS to przede wszystkim dynamika, dobrze działająca fizyka, ciekawy arsenał czy pomysłowi przeciwnicy. Jednak okazuje się, że tytuł gry ponadczasowej uzyskać można aplikując cechy, wydawałoby się, zupełnie odstające od tego, co w gatunku najistotniejsze – świetny pomysł na fabułę oraz genialny scenariusz. Half-Life to gra, która zmieniła wizerunek łomu. Dzięki niej zrozumieliśmy, że to podstawowe narzędzie pracy każdego naukowca. Tak, dokładnie, w tej strzelance stajemy się naukowcem, który zaczyna dodatkową pracę po godzinach – zostaje okazyjnym zabójcą istot z obcego wymiaru.

Gordon Freeman to wyróżniająca się postać na tle milionów kreacji bohaterów, w swej historii bowiem ani razu nie zabiera głosu. Ale jak to, w jaki sposób udało im się opowiedzieć ciekawą i angażującą historię, skoro bohater milczy? Warto przekonać się samemu. Osobiście zakładam, że to właśnie zastosowanie bohatera niemowy uczyniło łatwiejszym utożsamienie się z nim i pozwala efektywniej oddać się immersji otoczenia czy sytuacji, w jakiej się znajdziemy. Obie części tej gry są wybitne pod kątem i rozgrywki i fabuły. Warto się z nimi zapoznać lub przejść jeszcze raz. Można je traktować jak dobry film sci-fi.

Zresztą sam fakt, że grono fanów od ponad 6 lat czeka z utęsknieniem na trzecią część, wypatrując oznak zapowiedzi gry w każdym słowie Lorda Gabena, mówi samo za siebie.

GTA: Vice City i GTA: San Andreas

6. GTA: Vice City lub San Andreas | Coś? TPS z elementami RPG i symulacji

Seria Grand Theft Auto jest jedną z niewielu, której każda część może być uznana za udaną. Jednocześnie wywołuje najwięcej kontrowersji i po każdej premierze wyrastają nam nowe pokolenia profesorków upatrujących w grach szatańskiego dzieła zepsucia moralnego maluczkich. Nie ma co się dziwić. To gra pozwalająca nam wcielić się w bandytę-gangstera we współczesnych czasach. W karykaturalny sposób ukazuje nam życie dealerów, mafii, wojny gangów czy ogólnie pojęty przestępczy lifestyle w wielkim mieście XXI wieku. Autorzy pozwalają nam na wiele, a chyba największą zaletą każdej z tych części był otwarty świat. Vice City oraz San Andreas zaoferowały nam ogromną i żywą przestrzeń miejską, z którą mogliśmy robić wiele – rozjeżdżać przechodniów, kraść samochody, oddawać się fabule, wykonująć zadania, rozbijać się w powietrzu o wieżowce, starając się zrozumieć pokraczną mechanikę lotu samolotem… i wiele innych. Dla przykładu w San Andreas po raz pierwszy zastosowano wpływ działań oraz zachowań postaci na jego wygląd. Chodząc na siłownię, zostawałeś umięśnionym byczkiem. Jedząc fast foody przy jednoczesnym poruszaniu się czterema kółkami, otrzymywałeś wygląd „przy kości”.

Jednak dlaczego warto wrócić, mając do wyboru nowsze części? Po pierwsze, warto poznać, od czego to się zaczęło, po drugie, muzyka w radiach, po trzecie, scena w Cluckin’ Bell.

Warcraft III

7. Warcraft III | RTS

Najważniejszy dla mnie tytuł na tej liście. Gra, która zrodziła moją kreatywność i sprawiła, że ostatecznie zakochałem się w światach fantasy. Cała seria Warcraft jest godna poznania, dlaczego jednak wybieram część trzecią jako tę, do której warto wrócić? Odpowiedź jest prosta: sam robię to regularnie. Grafika 3D, mimo że widocznie stara, nie jest odstraszająca, wręcz przeciwnie, tak jak w pozostałych tytułach Blizzarda, można określić ją ponadczasową. Rozgrywka, niemal perfekcyjnie zbalansowanymi czterema frakcjami, które biorą udział w dynamicznych starciach swoich armii wciąż niezmiernie bawi.

Dorzućmy do tego wspaniałą, epicką i niedającą się zapomnieć fabułę kampanii dla pojedynczego gracza. Fabułę, która zbudowała solidne fundamenty i ściany pod świat heroic fantasy, w którym toczy się rozgrywka żywego do dzisiaj World of Warcraft. Zawiera w sobie historię ikonicznych dla kultury graczy postaci – Arthasa, Thralla czy Sylvanas Windrunner. Dla dzieciaka będącego fascynatem uniwersum Władcy Pierścieni, ten tytuł był niczym wycieczka do raju. I Wam polecam wybrać się do zamierzchłych już czasów, by poznać historię wojen i przygód na miarę tych Tolkienowskich. Pozwólcie sobie na to, bo warto.

Dla młodszych, szczególnie graczy gier MOBA jest to również tytuł obowiązkowy. W nim bowiem zastosowano połączenie zarządzania armią oraz bohaterem (można go levelować) jednocześnie. W późniejszym czasie grupa moderów stworzyła do rozgrywki multiplayer w Warcrafcie specjalny tryb gry – Defense of the Ancient. Tryb, który dzisiaj znamy jako samodzielną grę Dota 2 oraz tryb będący bezpośrednią inspiracją dla tytułu League of Legends. Jeżeli zastanawialiście się, kto jest dziadkiem waszych rozgrywek na liniach, miło mi was poznać. Warcraft III to gracze, gracze to Warcraft III.

Call of Duty

8. Call of Duty | FPS

Podobnie jak wcześniejszy tytuł nawiązywał do fascynacji twórczością Tolkiena, tak ten nawiązuje do zainteresowania historią II wojny światowej młodego dzieciaka, którym kiedyś byłem. Ta gra pozwalała przeżyć historię żołnierzy walczących na wszystkich jej frontach. Podobnie jak w wypadku pozostałych omawianych tytułów, rozgrywka utrzymuje wysoki poziom. Mechanizmy rozgrywki oraz scenariusz fabuły przeplatany licznymi momentami, w których jesteś jedynie biernym obserwatorem (lub aktywnym uciekinierem przed wszelakimi ostrzałami czy nalotami), sprawiają, że możesz odczuć na własnych plecach chłodny oddech wojennej pożogi. Historyczne elementy, jak autentyczne bronie czy możliwość udziału w bitwach będących najważniejszymi punktami zwrotnymi wojny, czynią nasze doznania jeszcze bardziej soczystymi.

Do dzisiaj pamiętam mój szok, gdy wysiadając z łodzi przewożącej mnie do Stalingradu, oficer zaopatrzeniowy zamiast broni wręczył mi naboje. Cholera?! Ale jak to?! Przecież to ja powinienem być bohaterem w tej grze! Jeżeli nie było Wam dane, a lubicie ten okres historyczny i chcielibyście na własnej skórze odczuć, jak to jest być żołnierzem Armii Czerwonej, to jest to tytuł, którego szukacie.

Twierdza

9. Twierdza | RTS, symulator twierdzy (no kto by pomyślał ;))

Kolejny tytuł na liście mocno przesiąknięty historią. Twierdza to gra, w której zostajemy Lordem… twierdzy. Takiej klasycznej, średniowiecznej. Niestety, zazwyczaj każde zadanie rozpoczynamy z niewielką ilością budynków, lichymi zasobami i słabą infrastrukturą gospodarki. Naszym celem jest odpowiednie wykorzystanie zasobów na danej mapie, jak najefektywniejsze rozstawienie budynków produkcyjnych i, zależnie od założeń scenariusza, gromadzenie odpowiednio przetworzonych przedmiotów (np. musimy wyprodukować broń dla armii) lub uzbrojenie i przygotowanie swojej twierdzy na potężny szturm wroga. Co więcej, w trakcie każdej rozgrywki życie utrudniają nam wojska harcownicze przeciwnika, wilki czy plagi chorób.

Gra posiadała wspaniale zaprojektowany system ekonomiczny, w którym, by upiec chleb, trzeba nam było aż 3 budynków. Co więcej, odpowiednia szata graficzna w rzucie izometrycznym oraz rysowane niektóre karty budynków czynią ją również zjadliwą po latach. Podobnie także jak w części wcześniejszych tytułów, świetny dubbing sprawiał, że rozgrywka fabularna zapadała w pamięć. Bo kto z was, kto grał w tę grę, nie wspomina z łezką w oku naszego pokornego skryby?

Diablo 1 i Diablo 2

10. Diablo 1 i 2 | Hack and Slash

Last but not least. Diablo to drugi tytuł z kuźni Blizzarda na tej liście i, szczerze mówiąc, zupełnie mnie nie dziwi, że znalazły się tu dwie gry tego wydawnictwa. To, co Blizzard potrafi robić najlepiej, to właśnie gry ponadczasowe, do których z przyjemnością wracamy po latach. Ale nie ma co się dziwić, skoro na premiery kolejnych części musimy czekać po 10 lat. 😉

Diablo to gra, której obie części pokazały, czym jest dobry hack and slash, abstrahując od angażującej fabuły, w której musimy pokonywać demony inspirowane w pewien sposób religią chrześcijańską (co niektórym księżom nie do końca odpowiadało), dostajemy tytuł dynamiczny i ciekawy. Każda klasa (szczególnie w drugiej części) może być rozbudowywana na wiele sposobów dzięki trzem drzewkom rozwoju. Daje to naprawdę spore pole do popisu dla lubiących kombinować. Na przykład naszą amazonkę możemy stworzyć w wariancie walki na dystans lub w zwarciu. Rozgrywkę za każdym razem inną zapewnią nam proceduralnie generowane lochy.

Jeśli macie jednak ochotę na powrót, polecam Wam zebrać znajomych na staromodne lan party. Dzięki temu, że gra skaluje poziom wyzwania do ilości graczy w drużynie, dopiero wtedy jesteście w stanie przeżyć prawdziwie wybitną przygodę.

Ale gdzie to kupić?

Jednym z problemów, jakie możemy napotkać, chcąc udać się w podróż do przeszłości, jest fakt, że błyskawiczny rozwój technologii czyni nasze systemy oprogramowania niekompatybilne ze starymi grami. Istnieje jednak dla Was nadzieja i nie nie musicie włamywać się do muzeum, żeby ukraść starego optimusa z Windowsem 98. Jedną z metod jest poszukanie odpowiedniej reedycji gry. Tytuły o ponadczasowej randze bardzo często wydawane są ponownie, właśnie dla użytkowników nowych sprzętów. Gry operują wtedy na nowych rozdzielczościach, pod nowymi systemami lub mają wbudowany wewnętrzny emulator.

Większość, jeśli nie wszystkie te tytuły można upolować chociażby na aukcjach Allegro:
Gry strategiczne
Gry FPS
Gry RPG

Dlaczego warto akurat tam? Powód jest prosty: może przypadkiem, scrollując kolejne strony w poszukiwaniu odpowiedniego dla siebie tytułu, trafisz na prawdziwy diament – kolekcjonerskie wydanie lub po prostu pierwsze wydanie starej gry, jeszcze w ogromnym pudle kartonowym jak w latach 1990-2005. To prawdziwie wyjątkowa zdobycz dla każdego kolekcjonera czy fascynata przeszłości.

Ja miałem w pudle Gothica, a Wy?

15
Dodaj komentarz

avatar
7 Comment threads
8 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
10 Comment authors
KingaPysiaIzabela „Deneve” RyżekTomasz V. Nguyen XuanJulia „Angi” Świerczyńska Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
Maciej
Gość
Maciej

Dla mnie jest to Final Fantasy VII, które ostatni raz przechodziłem w tym roku. Jedna z najlepszych historii opowiedzianych kiedykolwiek, czy to książki, filmy czy gry. Pomimo tego, że pikselowate, to prawdziwe, żyjące z własną historią, charakterem i osobowością postacie. System magii, który nadal nie został według mnie w żadnej innej produkcji, jeszcze zdetronizowany pod względem unikalności i radochy z grania. Muzyka, mimo, że to jedynie midi, to doczekały się swoich piękniejszych odsłon chociażby w Advent Children.

Na szczęście Square Enix robi remaster, w końcu młodsza część świata będzie mogła doświadczyć tej gry, bez zacinania się kanciastością grafiki.

Libra
Gość
Libra

Ja nie wiem ziomuś, jak Ty mogłeś pominąć The Sims 2 xD

Łukasz „Kisiel” Krzeszowiec
Recenzent

Ja w swoim zestawieniu z kolei zamiast Strongholda wrzuciłbym Age of Empires i zamienił Call of Duty na Medal of Honor 🙂 Miejsce na Wrota Baldura też by się znalazło 🙂

Sebastian „Severan” Kuryło
Redaktor naczelny

Wrót Baldura w tym zestawieniu brakuje mi najbardziej 😀

Julia „Angi” Świerczyńska
Recenzent

Przyznam szczerze, że pomimo upływu lat, wciąż z przyjemnością wracam do Syberii, The Longest Journey oraz Myst. Uwielbiam te przygodówkowe klasyki, choć też z tęsknotą spoglądam choćby na Soul Reavera, czy Bard’s Tale. Ale cóż, dla każdego co innego. 🙂

Tomasz V. Nguyen Xuan
Recenzent

Ja ze swojej prywatnej listy dorzucam Wormsy, Quake’a i SW Racer. Tyle jeśli chodzi o PC. Na PS i XBOX lista byłaby znacznie dłuższa 🙂

Izabela „Deneve” Ryżek
Recenzent

O matko, tak! SW Racer, tyle się w to grało! <3 I Wormsy, no jasne. Jak mogłam zapomnieć, mam na Steamie reedycję przecież!

Izabela „Deneve” Ryżek
Recenzent

Ach, Diablo 2, grałam, mimo że do do lat osiemnastu jeszcze sporo mi brakowało… 😀 Ale grałam też wtedy w Kangurka Kao i Croca… Aż się łezka w oku kręci!

Pysia
Gość

grałam z bratem w Diablo 🙂 to było coś

Kinga
Gość

Do heroes wracam bardzo często. Ma swój klimat.