Są takie filmy, które na długo zapadają w pamięć. Są też takie, których fabuła pojawia się i znika, lecz wrażenie głębokiej wewnętrznej zmiany pozostaje w człowieku na zawsze. Tego rodzaju dzieła kinematografii mogą należeć do wszystkich gatunków filmowych, dziś jednak zajęliśmy się horrorem. Horrorem dość konkretnym, ponieważ czerpiącym z literackiej twórczości pisarza powszechnie uznawanego za mistrza gatunku – Stephena Kinga.

Większość fanów tego właśnie twórcy wie, że ekranizacje jego dzieł są w większości uznawane za nieudane. Rzeczywiście, chyba każdy, kto czytał powieści Kinga przyzna, przynajmniej raz powie, że „książka była lepsza”. Nie dziwi to, jeśli weźmie się pod uwagę, że historie tworzone przez mistrza horroru są, jak to ładnie ująć można w języku angielskim, „character driver”, nie zaś „plot driver”. O ile te drugie dają wszelkie udogodnienia do przełożenia języka literackiego na język filmu, o tyle te pierwsze – cóż, powiedzmy, że są o wiele bardziej wymagające. A King, mistrzowsko grający właściwościami ludzkiej psychiki, pisząc swoje dzieła, wcale nie ułatwia zadania reżyserom.

Jednak powiedzieć, że ekranizacje jego powieści są słabe, to spora przesada. Z prawie 100 pozycji różnego rodzaju wyłowiliśmy 10 najlepszych. Zdania były podzielone (osobiście bardzo żałuję, że do Top 10 nie dostał się Łowca snów, którego z dumą nazywam moim guilty pleasure, i w którym odnajduję wiele elementów sprawiających, że seans taje się czystą przyjemnością). Z pewnością listę można by wydłużyć, a pozycje na obecnej wymieniać z innymi, które się na niej nie pojawiły. Różnie dobrze można by zrobić Top 10 najgorszych ekranizacji, to jednak zostawimy na później.

Kosiarz umysłów

10. Kosiarz umysłów (1992) – film zrealizowany na podstawie opowiadania Kosiarz trawy ze zbioru Nocna zmiana. Doczekał się kontynuacji. Nic dziwnego, ponieważ historia ma duży potencjał. Fabuła kręci się wokół doktora Angelo, prowadzącego eksperymenty nad możliwościami rzeczywistości wirtualnej i jej wpływem na ludzki mózg. Angelo jest człowiekiem o dobrze działającym kompasie moralnym, toteż stanowczo odmawia współpracy, gdy „góra” żąda rozpoczęcia projektu nad zwiększaniem agresji z pomocą technik stosowanych przez doktora. Angelo odchodzi z pracy i kontynuuje badania na własną rękę, a jego królikiem doświadczalnym zostaje ogrodnik z sąsiedztwa. Wyniki doświadczeń zdumiewają, lecz szybko okazuje się, że działania badacza mają drugą, mroczną stronę i zupełnie nieprzewidziane konsekwencje. Ten film dobrze reprezentuje nurt obecny w powieściach Kinga, dotyczący ludzkiej natury, istoty człowieczeństwa i możliwości naszego umysłu. Wizja techniki penetrującej głęboko ukryte, nieuświadomione zakamarki duszy człowieka jest jednocześnie niepokojąca i bardzo urzekająca. Być może ta antynomia umożliwiła Kosiarzowi dostanie się do Top 10 najlepszych ekranizacji powieści Stephena Kinga. Jednak nie jest ona jedynym, co można odkryć w filmie. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, choćby było ledwie skrawkiem całości.

Uciekinier

9. Uciekinier (1987) – film zrealizowany na podstawie powieści o tym samym tytule (napisanej pod pseudonimem). W roli głównej niezawodnie muskularny Arnold Schwarzenegger, bezbłędny w roli policjanta Bena Richardsa skazanego na udział w programie telewizyjnym Uciekinier. Film może nie zrobiłby takiego wrażenia, gdyby do roli prześladowanego nieszczęśnika wybrano kogoś innego. Schwarzenegger nadaje się jednak do ról mężczyzn walczących o przetrwanie w zdegradowanym (lub zdegenerowanym, jak w tym wypadku) środowisku. Uważny widz znajdzie w tym filmie wiele pytań natury niemal filozoficznej, dotyczących ludzkiej natury i wpływu człowieka na otoczenie i na siebie samego. Z perspektywy roku 2018 bawić może fakt, że fabuła dzieje się w 2017. Warto jednak zastanowić się chwilę, czy aby nie jesteśmy niebezpiecznie blisko przedstawianej w Uciekinierze wizji społeczeństwa i jego codziennych rozrywek, oraz czy nasze traktowanie ludzi stawiających moralność ponad obowiązki nie jest błędne. Może zapominamy powoli, że to właśnie moralność jest naszym obowiązkiem jako istot ludzkich, a wszystko inne powinno stanowić jedynie jej uzupełnienie.

Carrie 1976

8. Carrie (1976, 2002 i 2013) – to tytuł trzech adaptacji filmowych pierwszej powieści Stephena Kinga. Ekranizacja z 1976 roku stała się klasyką kina grozy i kanwą dla kolejnych realizacji opowieści o dziewczynie posiadającej telekinetyczne zdolności. To właśnie pochodzące z niej sceny krwawego prysznica i krzyczących nastolatków są najbardziej rozpoznawalne przez internautów, również tych, którzy nigdy filmu nie widzieli. Doczekała się również kontynuacji (Furia: Carrie 2). Druga ekranizacja stała się samodzielnym filmem właściwie tylko dziwnym, pechowym dla producenta, zrządzeniem losu. Pomyślana została jako pilot serialu, lecz kolejnych odcinków nigdy nie zrealizowano. Trzecia, najnowsza i jak dotąd ostatnia ekranizacja Carrie pojawiła się w 2013 roku i mimo efektów specjalnych pozornie lepszych od obu wykorzystanych w obu poprzedniczkach, nie podbiła serc widzów bardziej niż jej prekursorki. Urok tych filmów leży nie tylko w nich samych, lecz także w świadomości widzów, w ich oczekiwaniach, ciekawości i wszystkich pozytywnych uczuciach związanych z powieścią. Nie można też zaprzeczyć, że sporo w tych filmach momentów komicznych, choć raczej niezamierzonych. A może bawią one tylko nas…

Dzieci kukurydzy 1984

Dzieci kukurydzy 2009

7. Dzieci kukurydzy (1984 i 2009) – pod tym tytułem wyszły dwa filmy, z których, zdaniem wielu fanów, pierwszy był lepszy. On też doczekał się aż ośmiu sequeli i telewizyjnego remake’u. Choć poruszana problematyka pozostaje w gruncie rzeczy ta sama, to klimaty produkcji z 1984 roku i remake’u z 2009 znacznie się różnią – głównie ze względu na zmiany, jakie zaszły w bohaterach od czasu ukazania się pierwszego filmu. Przywódca kultu Kroczącego Między Rzędami, Isaac, jest mniej niepokojący, a uczucie dwójki głównych bohaterów ma niewiele wspólnego z radosną pewnością wspólnoty wykazywaną przez parę we wcześniejszej produkcji. Ich perypetie nie wywierają więc silnego wrażenia na widzu, bo dlaczego oglądający miałby się przejmować nieszczęściem ludzi, na których mu nie zależy? I dlaczego miałby wierzyć w głoszone przez nich opinie o religii, skoro czynami podają w wątpliwość swoje przekonania? Jednak mimo to Dzieci kukurydzy to, niezależnie od daty premiery, pozycja obowiązkowa na liście każdego fana twórczości Stephena Kinga. Poruszana w obu filmach problematyka religijna pozostaje aktualna. Niektórzy mogliby nawet powiedzieć, że współcześnie jest istotniejsza niż za czasów realizowania produkcji czy tworzenia powieści – przecież, zgodnie ze słowami Burta, „każda religia bez miłości i współczucia jest kłamstwem”. Dzieci kukurydzy dają do myślenia, szczególnie obecnie, a przy tym z powodzeniem realizują zadanie stawiane każdemu horrowi – przyspieszają puls, podnoszą ciśnienie, niepokoją i straszą. Utrzymują też napięcie lepiej niż niejeden horror z ostatnich kilku lat. Oglądanie ich sprawi przyjemność każdemu, kto choć trochę zna twórczość Stephena Kinga i jego niezwykłą wyobraźnię.

To 1990

To 2017

6. To (1990 i 2017) – miałam duży problem z napisaniem czegoś sensownego na temat tej pozycji, bez rozpisywania się na więcej niż dwadzieścia linijek w Wordzie. Sprawa jest skomplikowana. Zdania na temat obu produkcji są podzielone, a ów podział wyraźnie ujawnił się po premierze filmu w 2017 roku. Wielu było zdania, że remake przyćmił poprzednika do tego stopnia, że To z 1990 zostało właściwie odrzucone, jako ekranizacja niewarta uwagi. Są jednak tacy, którzy się z tym nie zgodzą. My przemawiamy w ich imieniu. Obie produkcje są istotne dla historii kina, każda na swój sposób i pod pewnymi względami obie tak samo. Przedstawiają historię grupy przyjaciół, którzy muszą zmierzyć się z morderczym klaunem – ucieleśnieniem ich największych lęków. W obu przypadkach jest to opowieść o przyjaźni, wierności i walce ze strachem obficie doprawiona grozą. Prawdziwie przerażająca postać Pennywise’a i świadomość, że zło dzieje się za niemym przyzwoleniem dorosłych, ściśle łączą To z literackim pierwowzorem o tym samym tytule. Strach się bać!

Misery

5. Misery (1990) – film oparty na bestsellerowej powieści Stephena Kinga o tym samym tytule. Pierwszy dreszczowiec na naszej liście. Plasuje się dokładnie w połowie skali. Opowiada historię Paula Sheldona, pisarza, który po wypadku zmuszony jest przechodzić rekonwalescencję w domu niejakiej Annie Wilkes. Początkowo wszystko wygląda normalnie, a sytuacja nie budzi podejrzeń. Przynajmniej nie dużych podejrzeń. Jednak drobne sygnały wskazują na to, że coś wisi w powietrzu, a z którymś z bohaterów coś jest bardzo nie w porządku. Napięcie rośnie, a widz ma wrażenie, że los bohatera jest stopniowo przypieczętowywany. Ludzka psychika znów zostaje poddana dekonstrukcji, a wnioski płynące ze skutków rozebrania jej na czynniki pierwsze nie podnoszą na duchu. Co sprawiło, że umieściliśmy Misery na miejscu piątym? Mistrzowskie aktorstwo Kathy Bates (za rolę Annie Wilkes otrzymała Oscara w kategorii najlepsza aktorka i Złoty Glob w kategorii najlepsza aktorka dramatyczna), studium szaleństwa czy walka o przetrwanie, gdy przeciwnikiem jest człowiek, nie zaś mroczna i siła wyższa? To i wiele więcej. Przecież co może być bardziej przerażającego od drugiego człowieka?

Mgła

4. Mgła (2007) – jedna z najbardziej ponurych ekranizacji dzieł Stephen Kinga. Przytłacza nie tylko stroną wizualną (gęsta mgła wprawia mnie, i pewnie wielu innych ludzi, w bardzo ponury, depresyjny nastrój), lecz także fabularną – co nie powinno dziwić, wziąwszy pod uwagę literacki pierwowzór i samo zakończenie filmu, które reżyser zmienił na mroczniejsze niż w oryginale. W Mgle istotniejsze od konfrontacji z potworami, jest stawienie czoła towarzyszom niedoli skonfrontowanie się z towarzyszami niedoli i z samym sobą, szczególnie z własnymi lękami i wątpliwościami. Tajemnicza mgła daje mieszkańcom zanurzonego w niej miasteczka możliwość zweryfikowania własnej odporności psychicznej, wytrwałości i umiejętności podtrzymania w sobie nadziei. Pytanie o limity ludzkiej psychiki rozbrzmiewa w tym filmie wyraźnie, a odpowiedź jest, niestety, niemal tak ponura jak sama mgła. Niektórzy z moich znajomych, dowiedziawszy się, że obejrzałam ten film, stwierdzili ze wzruszeniem ramion: „masochistka”. Być może mieli trochę racji. Ekranizacja jest… trudna dla osób, które łatwo wpadają w przygnębienie. Zimne kolory, nieustanna bliskość śmierci, nieznane potwory kryjące się we mgle i ciągłe napięcie między bohaterami skutecznie tworzą ponury klimat charakterystyczny dla oryginału. Każdy, kto decyduje się obejrzeć Mgłę, powinien o tym wiedzieć. A że efekty specjalne są przekonujące, łatwiej o silne wrażenia.

Lśnienie

3. Lśnienie (1980) – film przez wielu fanów Stephena Kinga uznawany za arcydzieło gatunku. Opinie na jego temat są bardzo podzielone i skrajnie różnie. To produkcja, którą albo kocha się całym sercem, albo nienawidzi całą duszą. Argumenty za jednym i drugim można by mnożyć, jednak nie czas i miejsce na to. Film powstał na bazie powieści o tym samym tytule, lecz fabuła została zmieniona w stosunku do oryginału. Reżyser (Stanley Kubrick) zredukował liczbę wątków (w tym elementów nadprzyrodzonych) i skoncentrował się na perypetiach głównych bohaterów. Mimo dużego okrojenia materiału film można odczytywać wieloznacznie, a jego treść jest dobrym źródłem dla kolejnych interpretacji. Wprawny obserwator chętny do śledzenia zawoalowanych treści będzie zachwycony, zetknąwszy się z dziełem Kubricka. Odnajdzie w Lśnieniu wszystko, czego trzeba na spędzenie długich godzin z materiałem filmowym. Na pierwszy rzut oka widać co najmniej 5 elementów chętnie poddających się analizie – relację między ojcem a synem (szczególnie wpływ alkoholu na zachowanie dorosłego i pośredni na zachowanie dziecka), symbolikę labiryntu, luster i odbić, obecność nadprzyrodzonego w świecie oraz samotności młodego człowieka w obliczu izolującego się rodzica. A to wszystko nie wyczerpuje możliwości oferowanych przez Lśnienie – wyjaśnia również, przynajmniej częściowo, czym jest tytułowe „lśnienie” obecne również w innych historiach stworzonych przez Stephena Kinga. Z tym filmem powinien zapoznać się każdy, niezależnie od stopnia znajomości dzieł króla horroru.

Skazani na Shawshank

2. Skazani na Shawshank (1994) – pierwszy dramat na naszej liście. Powstał na podstawie opowiadania i podbił serca milionów widzów na całym świecie. Często wymieniany jest w rankingach najlepszych filmów wszechczasów – jak najbardziej zasłużenie. Ekranizacja gra na emocjach lepiej niż niejeden utalentowany wiolonczelista na swoim ulubionym instrumencie. Mówi o niegasnącej nadziei i niesamowitej wytrwałości w obliczu zdarzeń, które złamałyby większość z nas. Jest w tej kwestii dokładnym przeciwieństwem Mgły. Tutaj siła woli niewinnego człowieka pozwala mu przetrwać w środowisku, które zabija ludzi wrażliwych i niszczy nawet najbardziej odpornych na stres i presję. W ostatnich minutach filmu widz doznaje katharsis, a to rzadko spotykane we współczesnej sztuce filmowej (i nie tylko). Wraz z bohaterem przeżywają niemal ekstatyczne chwile wybawienia i odkupienia (bardzo adekwatnie do angielskiego tytułu – The Shawshank Redemption) pełne tak ulgi, jak szalonej radości. Skazani na Shawshank to uczta dla oka i muzyka dla ucha (kto nie lubi słuchać głębokiego głosu Morgana Freemana?), a przy tym dawka szokowa skrajnych emocji. Niezależnie od tego, czy jest się fanem Stephena Kinga, czy nigdy nie przeczytało się ani jednej jego książki, ten film trzeba zobaczyć.

Zielona mila

1. Zielona mila (1999) – dramat obyczajowy zrealizowany na podstawie powieści o tym samym tytule. Zdobył liczne nagrody i wiele nominacji. Defibrylator na emocje. Nie przypominam sobie innej ekranizacji, na której tak niepohamowanie bym płakała. Historia spokojnego olbrzyma Paula Edgecomba chwyta za serce, szarpie i ściska wszystko, co w człowieku ludzkie i pozostawia po sobie bardzo dużo miejsca na miłość do bliźniego – i nic poza tą miłością nie może dostać się w przygotowane przez seans miejsce. Wątki poruszone w fabule (rasizm, sadyzm i umiłowanie cierpienia innych, niesprawiedliwość systemu karnego i ogólna sprawiedliwość życia, rola niezawinionego cierpienia, ludzka wrażliwość, życie i śmierć jako dwie nierozerwalnie ze sobą złączone siły, itp.) są wyraźne, a wnioski szokujące. Na szczęście zawsze pozostaje cień nadziei. Zawsze. I to on daje ulgę, gdy życie zdaje się piekłem.

Czy znaleźliście tu swoje ulubione tytuły? Jak wyglądałaby Wasza lista Top 10 najlepszych ekranizacji dzieł Stephena Kinga? Na naszej liście rezerwowej było drugie tyle pozycji, a mieliśmy z czego wybierać! Podzielcie się swoimi przemyśleniami, zapraszamy do komentarzy!

1
Dodaj komentarz

avatar
1 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
1 Comment authors
milena Recent comment authors
najnowszy najstarszy oceniany
milena
Gość

zielona mila nieporownywalna