Świat Zagadek z przebojem wdarł się na warszawski rynek escape room ze swoją niezwykle udaną adaptacją książki J.K. Rowling. Komnata tajemnic zrobiła w 2016 roku prawdziwą furorę nie tylko wśród uciekinierów, ale i wśród fanów serii o Harrym Potterze, którzy do tej pory nie byli zaznajomieni ze zjawiskiem ER. Niestety, dobra passa trwała do momentu, kiedy firma z obiektywnych względów musiała zmienić swoją siedzibę, przenosząc się z Senatorskiej do centrum handlowego M1 w Markach. Dobra wiadomość jest tak, że na przenosinach Komnaty się nie skończyło. Otwarta kilka miesięcy wcześniej Kolonizacja Marsa jest najnowszą propozycją spod szyldu Świata Zagadek.

Będące na wyczerpaniu ziemskie zasoby przestają wystarczać rozmnażającej się w zastraszającym tempie ludzkości. Grupa śmiałków staje na czele misji kolonizacyjnej Czerwonej Planety. Załoganci muszą odbyć niebezpieczną podróż na Marsa i przygotować go do zamieszkania przez ludzi. Aby warunki stały się jak najbardziej przyjazne kolonizatorom, należy zadbać o trzy najważniejsze parametry – zwiększenie temperatury otoczenia, wzrost poziomu tlenu i odnalezienie niezbędnych do przetrwania źródeł wody. Niestety w ślad za pionierami rusza konkurencyjna załoga chcąca przypisać sobie ich potencjalny sukces. Dlatego trzeba się spieszyć.

Wygląd pokoju przypomina nieco sterylne laboratorium wypełnione różnej maści przyrządami. Z początku ilość rekwizytów na pewno nas przygniecie. Ja sam często mam tak, że zbyt duża liczba gadżetów sprawia, iż nie wiem, za co złapać. Na szczęście właśnie po to do escape roomów chodzi się w grupach. W Kolonizacji z jednej strony zachwyca pomysłowość wykonanych urządzeń oraz forma ich wykorzystania w zagadkach. Z drugiej – ograniczenie rozpraszaczy z pewnością korzystnie wpłynęłoby na tempo rozgrywki. Pisząc o ropraszaczach mam na myśli te wszystkie niepotrzebne elementy wystroju, które w żaden sposób nie służą popychaniu akcji do przodu, a ich zadaniem jest skradanie cennego czasu.
Co do samych łamigłówek – mam mieszane uczucia. Niektóre rozwiązuje się bardzo fajnie i płynnie, a niektóre dosyć topornie. Podoba mi się, że w większości z nich umiejętnie wykorzystywany jest motyw współpracy – potrzeba dwóch lub więcej osób, aby je rozwikłać. Udana kooperacja nie tylko scala zespół, ale i daje pozytywnego kopa do dalszej gry. Fajnych momentów jest dużo więcej. Mechanizmy zastosowane w szaradach są autorskie. Do tego bardzo umiejętnie wpleciono je w fabułę. Ciekawie wykorzystano też w historii wiedzę z zakresu chemii i fizyki.

Niestety, nie obyło się bez kilku małych wpadek. Poziom trudności jednej z ostatnich manualnych zagadek oceniam jako odrobinę zbyt wysoki. Jej ukończenie może przeciągać się w nieskończoność, co jest dość frustrujące. Generalnie momenty, w których można się zaciąć, są może dwa. Nie jest to dużo, ale do ideału jeszcze trochę daleko. Zdezorientował mnie fakt, że udało się wydostać z pokoju przed rozwiązaniem ostatniej łamigłówki. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca. Wzbudziła u mnie zupełnie niepotrzebny dysonans.

Choć moim zdaniem Kolonizacja Marsa nie jest escape roomem tak przebojowym jak Komnata tajemnic, to warto zainwestować czas, by ją odwiedzić. Na pewno nie zawiodą się grupy lubiące grać zespołowo, tudzież umysły ścisłe, zorientowane na zagadki o naukowej tematyce. Dla mniej zdeterminowanych dużym minusem będzie lokacja, ale wszystkich, którym większa odległość od centrum miasta nie przeszkadza, polecam odwiedzenie Świata Zagadek.

SZCZEGÓŁY:

Nazwa pokoju: Kolonizacja Marsa
Firma: Świat Zagadek
Adres: Marki, Piłsudskiego 1, CH M1
Typ: przygodowy
Limit czasu: 60 minut
Ilość osób: 2-6

Dodaj komentarz

avatar